Edukacja Obywatelska

Strona główna » Baza wiedzy » Artykuły » Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie?
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie?

Email Drukuj PDF

 

Czy to w ogóle temat do rozmowy z dzieckiem?
Przecież wojna to sprawa dorosłych. Czy dzieci to dotyczy? Jakiego używać języka, jakimi posługiwać się przykładami, aby obraz wojennej rzeczywistości nie był dla nich zbyt dosłowny i brutalny? I czy w ogóle opowiadać dzieciom o wojnie?

W ostatnim czasie, z uwagi na niespokojną sytuację międzynarodową słowo wojna za pośrednictwem mediów jest obecne w naszych domach. Wystarczy włączyć telewizję i obejrzeć wiadomości, by zobaczyć przemoc, cierpienie, nieszczęścia, które są w wielu miejscach na świecie. Media w pogoni za oglądalnością często przedstawiają drastyczne obrazy. Do oczu i uszu dzieci często docierają strzępy informacji, których nie do końca rozumieją i zwyczajnie boją się, że zło, o którym słyszą i które widzą w TV dzieje się bardzo blisko ich, tu i teraz. Narasta w nich lęk i poczucie zagrożenia.

Czy zatem izolować dziecko od telewizji? Czy lepiej wyłączać wiadomości w obecności dziecka? A może od najmłodszych lat oswajać dzieci ze złem, uświadamiać, że życie to nie tylko zabawa, podziwianie pięknych widoków, miłość i pokój, że świat bywa także skomplikowany, a niektórzy ludzie postępują w sposób okrutny?

Niektórzy dorośli uważają, że należy dzieciom o wojnie mówić i zupełnie naturalnie obserwują reakcje dzieci na ten temat. Jest też grupa dorosłych, która uważa, że dzieciom raczej nie opowiada się o wojnie, że jest zdecydowanie za wcześnie, by podejmować ten temat. Rodzice chcą je przed nią chronić. Przecież dzieci powinny się bawić. I zdarza się, że bawią się także w wojnę. Już małym dzieciom dorośli kupują tarcze, miecze, plastikowe pistolety. Dzieci zabijają elektronicznych wrogów w grach komputerowych, najczęściej nie zdając sobie sprawy z ogromu zła i cierpienia, jakie niesie prawdziwa wojna. Uwrażliwianie dzieci na nieszczęścia toczące się w świecie jest bardzo istotne, żeby nie myślały, że można być prawie zabitym, albo cztery razy zabitym i wstać. Wojna to nie jest gra komputerowa.

Dorosłym czasem się wydaje, że jak rozmawiają szeptem, to dzieci nic nie usłyszą. Jest dokładnie na odwrót. Kiedy rodzice, patrzą porozumiewawczo na siebie, przy rozmowie ściszają głos, wtedy dzieci nadsłuchują jeszcze bardziej.
Gdybyśmy nawet odłączyli telewizor, radio, Internet i starali się nie rozmawiać w domu o wojnie, o konfliktach na świecie, o zamachach, jakie mają miejsce, to i tak nie uchronimy dzieci przed konfrontacją z rzeczywistością. Prędzej czy później dzieci zetkną się z wojenną tematyką. Zobaczą drastyczne okładki gazet w kiosku, usłyszą o wojnie, zabijaniu, terrorystach, bombach, zamachach i cierpieniu. Jeśli nie w domu, to na podwórku. Poza tym dziecko idzie do szkoły i zaczyna uczyć się o różnych wojnach na historii. Nie uchronimy dzieci przed tym, nie ukryjemy tego.

Czy zatem rozmawiać z dziećmi o wojnie? Według mnie – tak! Przede wszystkim dlatego, że o wojnie i tak się dowiedzą, z naszą pomocą czy bez. Na pewno lepiej, opowiedzieć o wojnie zapewniając dziecku pewien komfort psychiczny.
Zdarza się, że ludzie nie wiedzą, jak rozmawiać z dziećmi na trudne tematy takie jak śmierć, cierpienie czy utratę kogoś bliskiego. Wojna łączy w sobie wszystkie te kwestie. Sztuką jest wprowadzanie dziecka w tematy trudne, bolesne. Tak skomplikowane zagadnienia wymagają wyczucia, by w przystępny sposób pozwolić dziecku oswoić się z nimi.
Co zrobić, jeśli dziecko zobaczy obrazy wojenne i przyjdzie do nas z pytaniami, lękiem?
Nie zaprzeczajmy temu, co zobaczyło czy usłyszało, bądźmy przy nim, porozmawiajmy.
Nie zapominajmy o otwartości na pytania dziecka: Czy to w naszym kraju? Czy gdzieś blisko? Czy nas też to spotka? Jeżeli takie się pojawiają, to znaczy, że należy na nie odpowiedzieć. Oznacza to, że dziecko odczuwa lęk, przetwarza informacje, które do niego dotarły. Nie należy zostawić dzieci samych, bez rozmowy po tym, kiedy zobaczą w telewizji przerażające obrazy, usłyszą słowa, takie jak ofiary, zabici, krew, bomba lub by odpowiedź na nie znajdowali wyłącznie przed ekranem telewizora. Brak rozmowy lub nieumiejętna rozmowa mogą nasilić lęk dziecka.

Z dziećmi o wojnie należy rozmawiać szczerze i otwarcie, dostosowując tematykę do ich poziomu wiedzy i wrażliwości. Prawidłowe przekazanie informacji i nie unikanie tematu może uspokoić, opanować lęk. Kiedy rozmawiamy z dziećmi przedstawmy im informacje w sposób prosty i spokojny. Nie należy zaprzeczać czy okłamywać. Informacje powinny być pozbawione drastycznych szczegółów. Należy rozmawiać z dziećmi, ale nie straszyć. Możemy przedstawić im fakty by uspokoić emocje. Tak, w innym kraju jest wojna. Tak, na wojnie umierają ludzie. Dziś wydarzyło się coś bardzo złego w danym kraju.

Przerażenie dziecka oglądającego wojenne obrazy mogą odwzorowywać jego zabawy czy rysunki. Pojawia się w nich agresja. To naturalny sposób pozbywania się napięcia. Możemy podjąć się rozmowy o wojnie, wspólnie oglądając dziecięcy obrazek.

Jeśli jest taka możliwość, to można porozmawiać z osobami, które wojnę przeżyły.
Można opowiedzieć o przeżyciach babci czy dziadka, pokazać na mapie, gdzie toczyły się najbardziej zacięte walki, a gdzie toczą się współcześnie.

Doskonałą okazją do podjęcia tak trudnych kwestii może być wspólne czytanie połączone z rozmową. To zdecydowanie lepsze niż to, aby dziecko poznało wojnę w grze komputerowej czy oglądając telewizję, serwisy informacyjne czy filmy.
Jakie książki wybierać, aby ich lektura mogła się stać dobrym wstępem do rozmów? W jaki sposób opowiedzieć dziecku o wojnie, aby zrozumiało jej realia i powagę? Najlepiej jest ukazać ją oczami innego dziecka, które tę wojnę przeżyło.

Temat wojny z punktu widzenia dziecka, z dużym powodzeniem, podejmuje seria książek wydanych przez Wydawnictwo Literatura w porozumieniu z Muzeum Powstania Warszawskiego, w którym przechowywane są nagrane opowieści ludzi, którzy przeżyli powstanie. Powstała seria wydawnicza „Wojny dorosłych – historie dzieci”. Książki opierają się na prawdziwych historiach i wszystkie mają prawdziwych bohaterów. To książki, w których wojenne historie opowiadają dzieciom dzieci. Napisane są prostym, zrozumiałym językiem. Powstały w celu by przybliżyć dzieciom te wydarzenia tak, by spojrzały na nie oczami swoich rówieśników i w ten sposób przedstawić historie ludzi, którzy wtedy byli dziećmi. Jest to literatura faktu oparta na prawdziwym przekazie osób, których dzieciństwo przypadło w latach II wojny światowej. Poprzez dziecięcego bohatera łatwiej dotrzeć do młodego czytelnika i ułatwić mu zrozumienie i utożsamienie się z bohaterem. Wojna widziana oczyma dziecka to ciągłe poczucie zagrożenia, to strach, głód, samotność, ogrom zła. Jednocześnie to próba zwyczajnego dojrzewania w tym trudnym czasie.

„Asiunia”, Joanna Papuzińska
Książka opowiada historię małej dziewczynki, która dowiedziała się na własnym przykładzie, co to znaczy wojna mając pięć lat. To niezwykła książka opisująca jak wyglądała codzienność dzieci wojny. Pewnej nocy znikła mama i cały dom. Trzeba było spać w cudzym domu, gdzie zamiast mamy była obca pani, obce meble i nie było ulubionego kubeczka. Asiunia bardzo uważnie obserwuje świat i stara się jak najwięcej zrozumieć, choć dla małej dziewczynki jest to bardzo trudne. Tekst jest szczery, przejmujący.
Okazuje się, że tytułowa Asiunia to teraźniejsza prof. dr hab. Joanna Papuzińska – autorka książki, która opisuje swoją tułaczkę, zwracając uwagę na emocje dorosłych. Wspomina dźwięki wiatru i obrazy wojny, które tworzą jej obraz dzieciństwa. Cała historia jest opowiadana z punktu widzenia małej dziewczynki, przez co jest łatwa w odbiorze dla dzieci. „Asiunia” uświadamia jak wiele, my dorośli, powinniśmy czerpać od dzieci. Jak inny jest świat w ich oczach. Dopełnieniem książki są wyjątkowe ilustracje Macieja Szymanowicza.

„Czy wojna jest dla dziewczyn?”, Paweł Beręsewicz
Historia małej Elki, którą pewnego dnia zaskakuje II wojna światowa i burzy jej dzieciństwo. Dziewczynka musi radzić sobie sama, bo tata Eli szybko znika i nie daje znaku życia a mama Eli, która jest lekarką, pracuje dzień i noc w szpitalu. Pewnego dnia także mamę zabierają jacyś panowie. Elka uczy się uważać na słowa, dochowywać tajemnic, nie płakać i nawet robić opatrunki. A przecież jest małą dziewczynką i nie powinna mieć tak wielkich obowiązków.
Mimo wszystko to nie jest smutna książka. To książka o tym, jak być dzielnym, jak dochować sekretów, jak nie wierzyć złym ludziom i jak radzić sobie z własnymi emocjami w trudnych sytuacjach. Jest to książka o nadziei i przyjmowaniu życia takim, jakie jest. O dzieciństwie, którego nie można zazdrościć i odwadze na każdy dzień. Również o tym, że wojna potrafi zabierać: nie tylko dzieciństwo ale także najbliższych. Książka ma przybliżyć małym czytelnikom wpływ wojny na ludzką codzienność.

Zaklęcie na „w”, Michał Rusinek
Książka powstała z myślą o przybliżeniu najmłodszym niełatwej prawdy o II wojnie światowej. Jest próbą opowiedzenia dzieciom o wojnie widzianej oczyma dorastającego chłopca, który straszną i okrutną wojnę zapamiętał, jako bardzo trudną, niezrozumiałą, ale zadziwiającą przygodę.
Małemu Włodkowi pewnego roku kończą się wakacje, a zamiast szkoły zaczyna wojna. Chłopiec nie bardzo wie, czym ona jest, ale ponieważ dorośli mówiąc o niej, ściszają głos, domyśla się, że to zaklęcie jakiegoś złego czarnoksiężnika, które sprawia, że ze świata znikają kolory i staje się on czarno-biały.
Dzięki historii 9-letniego Włodka poznajemy życie w okupowanym kraju. Pojawia się strach i tęsknota za rodzicami i zbyt szybka dorosłość.
To ciekawa pozycja o walorach edukacyjnych. Autor wprowadza terminy historyczne: okupacja, państwo podziemne, daje ich ciekawe i zrozumiałe wyjaśnienie.
Wojna w książce Rusinka, choć rozgrywa się w rzeczywistym czasie historycznym, nie jest wojną wywołaną przez Niemców przeciwko Polakom, lecz konfliktem Czarnych Panów z Białymi. Zaklęcie na "w" jest przenośnią większości konfliktów - zbrojnych, narodowych i całkiem lokalnych. Jest też dobrym punktem wyjścia do dyskusji z dziećmi o wojnie. Czym ona jest? Co zmienia w życiu każdego człowieka? Co to patriotyzm i ojczyzna? Jest próbą zrozumienia jak cenne i kruche jednocześnie jest każde ludzkie istnienie.

„Bezsenność Jutki”, Dorota Combrzyńska-Nogala
Znakomita autorka, łodzianka Dorota Combrzyńska-Nogala przedstawia wzruszającą opowieść o trudnym życiu dzieci w gettcie łódzkim.
Tytułowa Jutka, spolonizowana Żydówka mieszka z ciotką i dziadkiem w Litzmannstadt Ghetto. Pomimo braku rodziców, próbuje być dzielna, stara się pogodnie patrzeć na świat. Żyje z dnia na dzień, a ukojenie znajduje w zabawach z innymi dziećmi i udomowionym gawronem, w opowieściach dziadka oraz w przyjaźni z polską dziewczynką mieszkającą po drugiej stronie muru.
Bezsenność Jutki jest próbą zrozumienia „jak myśli dziecko?”. Równocześnie pamiętając o tym, że dzieci obserwują i naśladują dorosłych, którzy czasem są odważni, innym razem lękliwi albo samolubni. Książka pokazuje, jak dorośli pomagali dzieciom zrozumieć to, co się dzieje podczas wojny, czy szanują dziecko i jego niepokój.

„Syberyjskie przygody Chmurki”, Dorota Combrzyńska-Nogala
Autorka przedstawia autentyczną historię pięcioletniej Chmurki i jej niezwykłe dzieciństwo na mroźnej Syberii. Mała Polka była deportowana na wschód i choć nie rozumiała, dlaczego musi tu być i co to znaczy być wysiedleńcem, to jednak na Syberii spędziła szczęśliwe dzieciństwo. Choć na Syberii straciła mamę to spotkała tu przyjaciela, miała ukochanego kota, codziennie bawiła na śniegu i przesiadywała w ciepłej obórce. A wiersze, których uczyła się w szkole bardzo jej się podobały. Chmurce babcia przypominała o dalekiej Polsce.
Książka została nagrodzona i zauważona w konkursie Książka Roku.

„Ostatnie piętro”, Irena Landau.
To historia, której autorka jest równocześnie bohaterką. Irena Landau przeżyła II wojnę światową ukrywając się po aryjskiej stronie. Dzięki pomocy i życzliwości innych ludzi przetrwała ten niezwykle trudny okres i mogła opowiedzieć swoją historię.
Cesia z pochodzenia Żydówka, zostaje przez rodziców wyprowadzona z getta. Ukrywa się w ciemnej komórce za szafą u zaprzyjaźnionej polskiej rodziny. Codziennie odczuwa strach. Boi się Niemców, ale też Polaków, bo nie wie, kto jest jej przychylny. Martwi się o swoją uwięzioną w gettcie rodzinę. Choć, na co dzień stara się pilnie uczyć, to nie widzi w tym sensu, bo nie jest pewna, czy przeżyje wojnę i czy zdobyta wiedza jej się przyda. Czeka na dzień, w którym bez strachu przespaceruje się ulicą.
Autorka w delikatny sposób przedstawia świat, który współczesnym dzieciom może wydawać się nierealny. Ta książka to opowieść o realiach wojny widzianych oczami dziecka,, które nie rozumie wszystkiego, ale jednocześnie rozumie znacznie więcej, niż wydaje się dorosłym.

Bajka o Wojnie, Joanna Rudniańska
Książka przedstawia tragedię Hiroszimy widzianą oczami dziecka. Dziewczynka o imieniu Wojna podczas konfliktu zbrojnego traci mamę i brata, jest świadkiem wstrząsających scen i śmierci wielu ludzi. Wojna chce zaleczyć rany, odzyskać spokój, zmienia imię na Pokój.
Książka jest wyrazem pamięci dla losu Japończyków, których dotknęła trudna do pojęcia zagłada. Jest też wielką pochwałą pokoju, hołdem dla pacyfizmu i próbą refleksji, co by było, gdyby wojna do nas przyszła.
To książka z niezwykle ważnym i aktualnym przesłaniem, że każda wojna jest zła. Została wpisana na Listę Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej.

„Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo”, Grzegorz Gortat
Grzegorz Gortat w książce ukazuje prawdę o wojnie. Przedstawia życie w oblężonym i bombardowanym mieście, w którym umierają bliscy. Nie podaje, jakie są przyczyny wojny w Syrii i kto tak konkretnie zrzuca bomby na Aleppo. To książka o każdej wojnie w każdym miejscu na świecie. Ważni są w niej bezbronni ludzie.
Poznajemy ośmioletnią Jasminę z Aleppo, jej braci Nabila i Tarika, ich rodziców i przyjaciół z Syrii, którzy żyją w zrujnowanym mieście ogarniętym wojną. Ich rodzice robią wszystko, co mogą by chronić swe dzieci przed okropieństwem świata, w którym zmuszone są żyć.
Tematy do rozmowy kryją się też w niezwykłych ilustracjach Marianny Sztymy, które jeśli obejrzymy je kolejno, pomijając tekst opowiadają pewną, bardzo poruszającą historię.
„Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo” nie ma happy endu – właściwie trudno powiedzieć, że ma koniec, bo przecież wiemy, że wojna w Aleppo trwa nadal.
Cały dochód ze sprzedaży „Mojego cudownego dzieciństwa w Aleppo” jest przekazany Polskiej Akcji Humanitarnej na pomoc Syrii. Może dzięki temu, choć jedno dzieciństwo w Aleppo stanie się trochę lepsze.

Historie takie jak te opisane w przytoczonych książkach nigdy nie powinny się zdarzyć, przecież wojny w ogóle nie powinny istnieć, a jednak się zdarzają, także tu i teraz, tuż obok nas. Tym bardziej ważne, byśmy je przeczytali. Warto przy okazji poważnych rozmów z najmłodszymi posiłkować się, takimi jak te, perełkami literatury dziecięcej. Książki mogą pomóc rodzicom i dzieciom wspólnie pochylić się nad tematem wojny i odpowiedzieć na nurtujące dzieci pytania. To właśnie tego typu książki powinny być czytane przez dzieci w domach, szkołach, bo takie historie mogą do nich dotrzeć i przemówić. To opowieści, które zrozumieją nawet najmłodsi.

W rozmowie o wojnie można przekazać wiele wartości, nauczyć dziecko, co to jest dobro i zło. Złem jest to, co oddziela ludzi od siebie, co sprawia, że zaczynają się nienawidzić, traktować jak wrogowie. Pojawia się wtedy, gdy nie dostrzegamy tego, co naprawdę łączy nas z innymi i z całym światem. Nie chodzi mi o uczenie, że istnieje tylko dobro. Tego nie jesteśmy w stanie zrobić i nie powinniśmy. Ale jesteśmy w stanie tłumaczyć dzieciom i pokazywać nawet w tych strasznych informacjach coś pouczjącego. To, że w takich chwilach ludzie sobie pomagają. Karmią głodnych, ubierają zmarzniętych. Oddają krew. Że istnieje dobro i często widać to wtedy, kiedy wydarzy się coś złego. Tłumacząc dzieciom wojenne obrazy mówmy szczerze, że ludzie błądzą, nie wiedzą, co czynią, bo zapomnieli, kim naprawdę są, co ich łączy z innymi ludźmi. Ale mówmy im też, że są na świecie ludzie, których serca są wolne od wojny, którzy chcą łączyć, a nie dzielić.

Małgorzata Zalewska - wolontariuszka Polskiej Akcji Humanitarnej, koordynatorka Szkolnego Klubu Wolontariusza, filozofka, nauczycielka etyki, redaktorka portalu Etyka w Szkole oraz gazety "Nicodziennik etyczny". Fascynatka edukacji globalnej.